Głównej zawartości

Pomagamy razem

stypendiumbanner

W dniu 14 maja 2009 roku na Hali Gąsienicowej odbyło się drugie szkolenie lawinowe organizowane przez Fundację Anny Pasek. Szkolenie dedykowane było grupie która w tym roku zaplanowała wyprawę w Alpy.

Szkolenie podobnie jak w zeszłym roku szkolił Tomek Nodzyński - przewodnik tatrzański i pracownik Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej. Grupa spotkała się w schronisku Murowaniec na Hali Gąsienicowej o kwadrans po dziewiątej rano i od razu przystąpiliśmy do sedna sprawy. Rozpoczęło się od wykładu, który trwał dłuższą chwilę w jadalni schroniska. Była okazja usłyszeć od wyśmienitego specjalisty, który zajmuje się badaniem lawin od lat, wiele interesujących szczegółów - od historii badań nad zjawiskiem, przez specyfikę sprzętu 'antylawinowego', aż po smutne statystyki śmiertelności w lawinach - nie tylko tatrzańskich.

Pomimo letniej aury panującej w przeważającej części kraju, w Tatrach wciąż śnieg leżał, co z kolei umożliwiło przeprowadzenie szkolenia.
Pierwsze słowa instruktora wskazywały uczestnikom, że nawet w pozornie bezpiecznym terenie należy stale zwracać uwagę na to co dzieje się powyżej - tak jak w przypadku pozornie bezpiecznej 'Betlejemki', którą w tym roku ogarnęła lawina. Zaznajomieni z ukształtowaniem terenu wokół Betlejemki ze sporą dozą niedowierzania przypominają sobie jak wygląda porośnięty w całości kosodrzewiną stok o stosunkowo niewielkim nachyleniu. Jakby nie było był to jeden z pierwszych punktów szkolenia, który dał uczestnikom do zanegowania niektórych stereotypów na temat lawin.

01_1Z braku innych pomocy 'dydaktycznych' instruktor korzystał z zaśnieżonego podłoża - gdzie najwygodniej rozrysować strukturę czoła lawiny, ze zwróceniem uwagi na parę istotnych punktów. O ile ciekawiej, w porównaniu z tradycyjnym wykładaniem, wygląda tak stworzony schemat lawiniska.

Istotnym punktem szkolenia było użycie sprzętu do poszukiwań: detektora lawinowego, sondy i łopaty. Jeszcze w schronisku instruktor określił dokładnie sposób użycia każdego instrumentu. Poza była okazja usłyszeć historię powstania poszczególnych modeli detektorów lawinowych ze szczególnym uwzględnieniem kolejnych innowacji technologicznych zastosowanych w coraz to nowszych modelach. Wszyscy uczestnicy szkolenia praktycznie zapoznali się z ich użyciem oraz poznali smak kopania - może nie tyle w lawinisku, ale w twardym zmrożonym śniegu.

02_1Zdecydowaną większość czasu szkolenia poświęcono na stronę praktyczną poszukiwania przysypanych śniegiem ludzi, w zastępstwie których użyto niewielkich pakunków z umocowanymi do nich pipsami. Instruktor szczególny nacisk położył na poznanie specyfiki użycia każdego z modeli detektorów lawinowych, dzięki czemu w praktyce była możliwość samodzielnego doświadczenia, że inwestycja w bardziej zaawansowany technologicznie sprzęt jest jak najbardziej pożądana. W praktyce można było się przekonać, że użycie najnowocześniejszego sprzętu znacznie skraca czas lokalizowania przysypanych ludzi. W trakcie testów instruktor stworzył sześć niezależnych pól poszukiwawczych, tak żeby każdy miał okazję przeprowadzić poszukiwania w 'nieznanym' terenie bez sugerowania się czymkolwiek. W ostatniej fazie poszukiwań, instruktor przygotował na jednym w pól symulację przysypanej grupy ludzi, a jedyną informacją jaką uzyskali uczestnicy była liczba zaginionych.

Masowe poszukiwania prowadzone przez wszystkich jednocześnie dały uczestnikom trochę do myślenia, że nie można od razu iść 'na żywioł' i warto jest wprowadzić chociaż odrobinę organizacji poszukiwań, tak żeby dotrzeć do celu, którym jest jak najszybsze znalezienie wszystkich zaginionych.

03_1Na zakończenie szkolenia podstawowe testy lawinowe i nauka oceny zagrożenia w terenie tu małą refleksja - nawet najlepszy sprzęt czasem nie wytrzymuje próby terenowej: tak jak łopata, którą pokonał śnieg, ale za to nabraliśmy pewności o niskim prawdopodobieństwie wystąpienia lawiny. Instruktor nauczył grupę jak samodzielnie określić poziom związania pokrywy śniegowej, ze szczególnym naciskiem na określenie grubości poszczególnych warstw, jak i dużymi różnicami w poziomie zwartości warstw zalegających bezpośrednio na sobie. Pomimo dużego zwarcia poszczególnych warstw śniegu możliwe było określenie granic w przekroju, po których ewentualnie przesuwałyby warstwy zalegające powyżej. Jednakże ze względu na dużą twardość śniegu 'ofiarą' jednej z takich prób stała się wspomniana wcześniej łopata lawinowa.

Szkolenie dobiegło końca jeszcze tylko pamiątkowa fotka wszystkich uczestników i czas na refleksje: pomimo trudnych warunków szkolenia i bezpiecznego śniegu zawsze trzeba myśleć dwa razy i trzeźwo oceniać sytuację w terenie.

Zdjęcia ze szkolenia